english

Ja sam!

Nie znam chyba projektu, gdzie od początku do końca wszystko szłoby zgodnie z planem. A to nie można zapewnić udziału w pracach projektowych kluczowych osób z biznesu, a to opóźnienie firmy wdrożeniowej w fazie realizacji, w końcu, gdy widać już światełko w tunelu okazuje się, że nie mamy trenera do szkolenia naszych użytkowników. Przypadki można mnożyć. Co projekt to studium do analizy.

Z drugiej strony każdy projekt udaje się zrealizować do końca z mniejszym lub większym sukcesem. To kwestia czasu, jakości i kosztów oczywiście. Czasem dodatkowo dochodzą ambicje osoby kierującej…

W pewnym projekcie, w którym miałem okazję uczestniczyć, dochodziło do wspomnianych sytuacji blokujących właściwy postęp prac. Jeden ze sponsorów stwierdził, że projekt jest tak skomplikowany, że zamiast wspierać Kierownika Projektu sam pokieruje pracami, bo dobrze rozumie, co „pacjentowi dolega” i zna realia biznesowe. Zagrzewał do boju, wyznaczał kierunki, zapominając o uciążliwych, ale koniecznych procesach PMO. Jakoś damy radę…

Gdy projekt dotarł do fazy testów nagle okazało się, że potrzeba ogromnej liczby zasobów do walidacji. Kierownik Projektu a jednocześnie Sponsor, dobrze umocowany w Zarządzie, bez problemu zorganizował pospolite ruszenie. Niejeden chciałby mieć taką moc… Cóż z tego, kiedy po chwili okazało się, że w wyniku zaniedbań dokumentacyjnych na etapie koncepcji i realizacji znaleziono kilkaset elementów do poprawy. Kto przetestuje zmiany? „Ja sam!” - zaoferował bohater. Szybko zdał sobie sprawę, że to ogrom pracy.

Projekt faktycznie był skomplikowany, a turbulencje projektowe jeszcze to spotęgowały. Gdy nadeszła pora przygotowania komunikacji i materiałów szkoleniowych okazało się, że potrzebne są dodatkowe ręce do pisania. Po znalezieniu chętnych do pomocy i dostarczeniu przez nich próbek ich zdolności redaktorskich głównym recenzentem został Kierownik Projektu. „Lepiej to przygotuję sam” -zakomunikował i podziękował za pomoc. Wszyscy czekamy na efekty prac…

Projekt finiszuje i wszyscy zaangażowani trzymają kciuki za jego sukces, jednocześnie zadając sobie pytanie, czy nie byłoby szybciej, taniej i prościej, gdyby ambicje odłożyć na bok i przekalkulować zyski i straty na chłodno, stojąc z boku. Projekty mają swe ramy, uczestnicy – określone role, róbmy więc swoje grając zespołowo. Czy aby na pewno wszystko robiąc samemu, robimy to lepiej, szybciej, taniej?

Członek Zespołu Projektowego

Zdjęcie dzięki Ryan Ritchie / CC BY

Comments are closed.